Z ALPĄ pracuje się świetnie – mówi masażysta hokeistów z Pardubic
Od wielu lat związany jest z hokejowymi Pardubicami. Przez jego ręce przewinęła się niejedna gwiazda – masował także złotych olimpijczyków z Nagano, w tym legendarnego bramkarza Dominika Haška. Martin Mandys stał się przez lata jedną z najważniejszych postaci zaplecza pardubickiego hokeja. Opowiada o tym, jak wygląda praca masażysty hokejowego i które preparaty do masażu zawodnicy cenią najbardziej.
Pracuje Pan z hokeistami Pardubic już od wielu lat. Z jakimi dolegliwościami zawodnicy zgłaszają się najczęściej?
Najczęściej przychodzą po meczu – na regenerację i rozluźnienie mięśni. Najbardziej obciążone są nogi, dlatego to właśnie nimi zajmujemy się najczęściej. Razem z kolegą staramy się pomóc zawodnikom jak najszybciej pozbyć się kwasu mlekowego ze zmęczonych mięśni.
Czy niektórzy zawodnicy mają indywidualne wymagania?
Zazwyczaj konsultujemy się z lekarzem, co będzie dla konkretnego zawodnika najlepsze, aby jak najszybciej był gotowy do kolejnego meczu.
Czy zaleca Pan zawodnikom masaże profilaktyczne, czy wystarczy przyjść dopiero wtedy, gdy mięśnie są już spięte?
Zdecydowanie warto korzystać z masażu profilaktycznie. Dobrze jest przyjść jeszcze przed wysiłkiem – choćby po to, aby rozgrzać mięśnie. Najczęściej używam wtedy maści rozgrzewającej, która pobudza mięśnie do pracy. Dzięki temu zawodnicy wychodzą na mecz już rozgrzani i przygotowani do wysiłku.
Kiedy ma Pan najwięcej pracy z zawodnikami?
To bardzo indywidualne i zależy od planu treningowego. Niektórzy przychodzą przed treningiem na rozgrzanie, inni dopiero po nim – na masaż regeneracyjny, który rozluźni mięśnie i przygotuje je do kolejnych obciążeń. Podczas meczów wygląda to podobnie. Jedni przychodzą przed spotkaniem, inni również po nim – na lekkie rozmasowanie, aby nogi mogły odpocząć.
Jak długo przed treningiem musicie być do dyspozycji zawodników?
Zwykle przychodzimy około dwóch godzin wcześniej, aby przygotować wszystko, co potrzebne – napoje, rzeczy do ostrzenia łyżew i całą resztę. Kiedy zawodnicy pojawiają się na zbiórce, my jesteśmy już od dawna w szatni i mamy wszystko gotowe, aby od razu reagować na ich potrzeby.
Domyślam się, że po wszystkim wychodzicie jedni z ostatnich…
Oczywiście. Po treningu czy meczu nie możemy po prostu wrócić do domu. Zostaje mnóstwo rzeczy do zrobienia – regeneracja, ostrzenie łyżew, pranie sprzętu i wiele innych obowiązków. Wszystko musi być gotowe na kolejny dzień. Zwykle wychodzimy godzinę albo dwie po zawodnikach.
Jakich preparatów do masażu używa Pan najchętniej?
Najczęściej korzystamy z produktów Alpa, która jest jednym z naszych głównych sponsorów. Mamy do dyspozycji naprawdę szeroką gamę produktów – różne żele do masażu, olejki oraz klasyczną Francówkę Alpa. Jest w czym wybierać.
Jak ocenia Pan produkty Alpa i dlaczego wybrał Pan właśnie je?
Dziś na rynku jest ogromny wybór preparatów, ale moim zdaniem Alpa należy do naprawdę solidnych marek. Z ich produktami pracuje się świetnie. Szczególnie z olejkami zawierającymi różne olejki eteryczne – eukaliptusowy czy kamforowy. Praca z nimi jest dla mnie zarówno ciekawa, jak i bardzo przyjemna.
Czy korzysta Pan z nich również ze względu na działanie regeneracyjne?
Zdecydowanie tak. Wszystkie olejki eteryczne zawarte w emulsjach mają korzystny wpływ na organizm. Do moich ulubionych należą emulsje rozgrzewające – sam bardzo je lubię. Kiedy przed meczem posmaruję nimi nogi kilku zawodnikom, dłonie zaczynają mnie przyjemnie grzać i same też się rozgrzewają. Wtedy również ja czuję, że to naprawdę działa.
PL
DE
SK
RU
EN
CS