Najtrudniej było w górach – mówi Ondřej Zmeškal, pierwszy niewidomy kolarz, który przejechał trasę Tour de France

Niewidomy Ondřej Zmeškal przejechał Tour de France dzięki Alpie W przeszłości przebiegł Czechy, ukończył maraton na Wielkim Murze Chińskim i jako triathlonista zmierzył się z dystansem Ironmana. A kilka tygodni temu Ondřej Zmeškal dopisał kolejny wyjątkowy rozdział: jako pierwszy niewidomy kolarz ukończył całą trasę legendarnego Tour de France! „Było ciężko, ale ani razu nie zwątpiłem, że uda nam się dojechać do końca” – mówi czeski reprezentant w paratriathlonie.

 

Kiedy po raz pierwszy pojawił się pomysł, żeby zmierzyć się z Tour de France?

Pierwszy impuls pojawił się już w ubiegłym roku, kiedy mieliśmy lecieć do Abu Zabi na zawody triathlonowe, które jednak dwa dni przed wylotem zostały odwołane. Zamiast tego pojechaliśmy na zgrupowanie do Omanu, gdzie pomyślałem, że byłoby świetnie kiedyś przejechać Europę na rowerze i zrobić projekt pomagający niewidomym dzieciom – podobnie jak przy moim biegu przez Czechy. Od mojego pilota Marka Peterki padł wtedy pomysł: a może Tour de France?

Czyli pracowaliście nad tym projektem już od ubiegłej wiosny?

Tak, zbieraliśmy informacje, planowaliśmy logistykę i szukaliśmy partnerów. Jednocześnie nie było jasne, jak potoczą się zawody triathlonowe i igrzyska paraolimpijskie. Z czasem stało się jasne, że do Tokio nie pojedziemy, więc skupiliśmy się na Tour.

Czy można przygotować się do Tour de France w Czechach, gdzie nie ma tak wysokich gór jak Alpy i Pireneje?

Jeśli ktoś chce przygotować się do takich gór, musi tam wyjechać. Dlatego trenowaliśmy najpierw w Chorwacji, a potem we Włoszech przy okazji Giro, gdzie sprawdziliśmy kilka górskich etapów. Ważną częścią przygotowań był też trenażer kolarski, na którym spędzałem 4–6 godzin dziennie, słuchając audiobooków.

 

Górski etap Tour de France - Ondřej Zmeškal

Czy podczas Tour miał Pan moment kryzysu, w którym chciał Pan zrezygnować?

Tour było bardzo trudne, ale nigdy nie znalazłem się w sytuacji, w której chciałbym zrezygnować. Najcięższe były etapy górskie oraz jeden odcinek transferowy o długości około 220 km, podczas którego jechaliśmy prawie 9,5 godziny i był bardzo wietrzny.

Jak poradziliście sobie z legendarnym Mont Ventoux, który jednego dnia pokonaliście dwa razy?

Już wcześniej tam jechałem, więc wiedziałem, czego się spodziewać. Ale dwa wjazdy jednego dnia były wyjątkowe. Na szczęście nie było upału, bo to bardzo wymagający podjazd.

Czy pilot Marek miał jeszcze siłę, żeby opisywać otoczenie?

Na początku rozmawialiśmy cały czas, ale z każdym dniem było tego mniej. Człowiek skupia się głównie na wysiłku, a rozmowy wracały dopiero po etapie.

 

Ondřej Zmeškal i Alpa na Tour de France

Jechaliście etapy przed peletonem. Jaka była atmosfera?

Przez pierwsze dni jechaliśmy tego samego dnia co peleton, później dzień wcześniej. Przy trasie było mnóstwo kibiców i atmosfera była niesamowita.

Co było najtrudniejsze w całym projekcie?

Najtrudniejsze było jego zorganizowanie. Na trasie wszystko było już kwestią pracy zespołu, który nas wspierał.

Jak wyglądał typowy dzień?

Pobudka o 4:30, śniadanie i start około 5:30. Jazda w blokach po trzy godziny z krótkimi przerwami na jedzenie.

Jak wyglądała regeneracja?

Po długich etapach byliśmy szczęśliwi, jeśli udało się dotrzeć do hotelu, zjeść i iść spać.

 

Jak pomogły produkty ALPA?

Arnika pomogła mi na kolana. Używaliśmy olejków i produktów sportowych do masażu. Bez tego nie dalibyśmy rady. Rano rozgrzewałem się emulsją.

Czy ma Pan ulubiony produkt?

Najbardziej pozytywnie zaskoczył mnie olejek sportowy, bardzo przyjemny dla ciała.

Najsilniejszy moment?

Meta – ulga, że udało się ukończyć. Potem przyszła pustka.

Jak wyglądał Paryż?

Było trudno przez bruk i ruch uliczny, ale dotarliśmy do celu i świętowaliśmy.

Czy tandem jest trudniejszy niż zwykły rower?

Tak, jest cięższy i wymaga idealnej współpracy obu osób.

Wymiar charytatywny?

Projekt wspierał niewidome dzieci poprzez zbiórkę dla organizacji Světluška.

Trening triathlonowy?

Baseny były zamknięte, więc skupiliśmy się na rowerze i bieganiu.

Plany na przyszłość?

Celem pozostają igrzyska w Paryżu, ale wszystko zależy od kwalifikacji i sytuacji.

Newsletter

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco z nowościami ze świata Alpy

Nahoru